poniedziałek, 23 lipca 2012

Pończochy dawniej


Stopy okrywano długimi pończochami, skarpetkami i onucami o różnych długościach, większość odkrytych w czasie badań archeologicznych na terenie Polski par wykrojono z jedwabiu, lnu bądź sukna  lub zrobiono na drutach z włóczki. W Szczuczynie znaleziono łącznie dwie pary dzianych pończoch damskich  i dwie pary męskich założonych do stroju zachodnioeuropejskiego oraz ubioru grobowego i jedną parę damskich skarpetek. Odkryte okrycia stóp były ozdobione ażurowym haftem na kostce  bądź poszerzone klinami . Wszystkie wykonano na drutach z przędzy wełnianej. Możliwe że pończochy bądź skarpetki znajdują się na większej ilości pochówków lecz zostały zasłonięte poprzez zachowane w dobrym stanie obuwie z wysoką cholewą.
Jedwabne zrobione na drutach pończochy pochodzą m.in. z pochówku Adama Parzniewskiego w katedrze św. Jana w Warszawie, krypty archikatedry św. Jana w Lublinie, krypty kościoła św. Mikołaja w Gdańsku ,krypty w kościele pw. św. Józefa Oblubieńca NMP we Wschowie oraz z katakumb pod kościołem św. Marii Magdaleny i św. Stanisława Biskupa w Poznaniu . Trzy pary i jedną pojedynczą sztukę jedwabnych pończoch wydobyto także z krypty Zamku Szczecińskiego. Nietypowym znaleziskiem były pończochy znalezione w grobie księcia Ernesta Bogusława de Croy w Słupsku, wykonane z tego samego jedwabnego materiału, co sięgające kolan spodnie.Wyroby trykotarskie ozdabiano roślinnym i geometrycznym haftem oraz nicią metaliczną (Lublin) bądź pozostawiano gładkie (Warszawa). Niekiedy na wysokości kostki wszywano poszerzające kliny (Lublin). Rzadko udaje się je znaleźć w całości, często zachowuje się tylko górna krawędź bądź cześc okrywająca stopę. Wśród wyrobów dziewiarskich i trykotarskich spotykamy zarówno sztuki importowane jak i wyroby produkcji rodzimej . Wyrób drobnych elementów odzieży należał do tradycyjnych robótek kobiecych na przestrzeni XVII, XVIII oraz XIX wieku. W 1770 Julian Ursyn Niemcewicz wspomina: „Dobra matka moja przy samym rozstaniu dała mi bogate szkaplerze i sześć par pończoch cienkich własną ręką robionych” (1957, s. 52-53). Pojawianie się takich form produkcji jest wynikiem położenia siedzib magnackich oraz szlacheckich z dala od ważnych szlaków handlowych oraz tradycji lokalnych.
Po raz pierwszy wyroby dziane, niciane i włóczkowe pojawiają się w Polsce w XVI wieku,a rozpowszechniają w XVII i XVIII wieku. Od końca XVI wieku pojawiają się pończochy szyte z gotowych już tkanin, maszynę dziewiarską wynalezioną w 1589 roku przez pastora Williama Lee z Calverstone  znano w Gdańsku już w 1620 roku . Najpopularniejsze były wyroby białe i czarne, ale noszono także czerwone, pomarańczowe, szare i niebieskie. Do przytrzymywania pończoch na nodze służyły wykonywane m. in. z jedwabiu podwiązki zakończone mniej lub bardziej ozdobną sprzączką. W zespole pończoch ze Szczecina rolę podwiązek spełniały jedwabne wstążki.

sobota, 21 lipca 2012

Postanowiłam się ustosunkować do newsa odnośnie stanika i majtek odkrytych na zamku Lengbereg w Austrii (Tyrol Wschodni). Na zdjęciu ewidentnie widać, że po prawej stronie zachował się dłuższy fragment koszuli bądź gorsetu z wyprofilowanym dziurkowanym bokiem służącym do wiązania z tyłu. W XIV wieku pojawiły się w Europie pierwsze fiszbiny. Ciekawy jest sam kształt gorsetu - głębokie wycięcie góry ukształtowane na sposób dzisiejszego stanika. I to dziwi, bo większość wczesnorenesansowych gorsetów ma raczej proste wykończenie. Poza tym niezwykle zastanawiające jest, że bielizna wykonana z tak kruchego materiału jak len zachowała się w zamkowych warunkach...ciekawe gdzie musiała leżeć..
Bielizna w średniowieczu przypominała dzisiejsze babcine koszule nocne. Dawne giezła miały izolować pocące się ciało od pięknych jedwabnych ubiorów (bieliznę początkowo nosili najzamożniejsi). Dzięki temu suknie i dublety wolniej się brudziły i zużywały. Nie było formy spodni. Noszono nogawice, a na łonie dla ochrony fragment wiązanego materiału przypominającego dzisiejsze majtki. Obie formy spinano podwiązkami. Dziś trudno nam to sobie wyobrazić, ale średniowiecze..strasznie śmierdziało. Rzadko się myto, zmieniano bieliznę, nieczystości wylewano na ulice.Dziś ciężko nam wytrzymać z pijaczkiem jadącym  w autobusie, dawniej jako dziecko Ludwik XIV ( XVII wiek) niemył się by nie zmyć efektu chrztu świętego. Myto się 2 razy w roku na święta, podobnie prano odzież nierzadko ubrudzoną w fekaliach i pocie. Koszule bogatszych panien zdobiono w renesansie haftem i koronkami gdyż stały się one wtedy częścią ubioru wierzchniego. Ich koszule i mankiety wystawały spod ozdobnych sukien.








                        Fragment ubioru i fasonie gorsetu i majtkopodobny fragment materiału z Lengberg




Koszula na obrazie Rembrandta von Rijn.





Fragment koszuli wystający spod renesansowej sukni.



Renesansowo - barokowy  obciskający gorset angielski.



Pończochy Elżbiety z Toledo.

piątek, 20 lipca 2012





Cześć Kochane!
Jako przykładna, dbająca o swą śnieżnobiałą cerę kobieta postanowiłam dodać post o urodzie.
Wybrałam się dziś na chwilę do galerii i w aptece upolowałam dwa interesujące osobniki..Dobrze znaną i lubianą Biodermę 250 ml za 19,90 oraz wodę winogronową Caudalie. Przyznam, że o ile Bioderma jest mi bardzo dobrze znana, na moim drugim łupem myślałam już od dawna. Od jakiegoś czasu panuje szał na firmę Caudalie..nie dziwie się, kosmetyki mają świetne! Nie najtańsze niestety, ale przecież inwestujemy w swoje nieprzemijające piękno:)Przynajmniej tak obiecuje producent:) O wodzie na razie powiedzieć wiele nie mogę..użyłam jej dwa razy i sprawia bardzo przyjemne wrażenie. Buzia jest lekko orzeźwiona, pokryta nawilżającą mgiełką, myślę, ze będę jej również używać jako tonika przed kremem na noc. Samo opakowanie jest niezwykle eleganckie i sprawia wrażenie ekskluzywnego..Zastanawiałam się także nad ich hitem czyli eliksirem rozświetlającym, ale zapach kojarzy mi się ze kremem do stóp:/
Czy słyszeliście już o Caudalie? Jakie są wasze wrażenia?:)

sobota, 27 sierpnia 2011

Szafa w odsłonach.



















                                                      Oszałamiająca garderoba Blair Waldorf



                                                         Królestwo Carrie Bradshaw

Podczas porządkowania swojej szafy szukałam garstki inspiracji..Tak popularne w naszych czasach czasach seriale dają niezły obraz rzeczywistości której nie znamy. Nie znam nowojorskiego szyku szaf manhattańskich "it girls" ale wyjątkowo piękna i przejrzysta szafa Blair Waldorf z Gossip Girl jest dla mnie dziełem sztuki.
Podobnie rzecz ma się z nieskazitelną garderobą Carrie Bradshaw z Sex and the City. Ech, minuta filmu a potrafi wzbudzić tak niesamowitą zazdrość.. Będąc w kinie wręcz czułam te zazieleniałe serduszka dziewuszek wokół. Jak to określono w filmie " Little bit of heaven" ;)
Zamieszczam także zdjęcia apartamentu rzeczonej panny Waldorf z nadzieją że pozwolą wam zasnąć..Ja może jeszcze trochę posprzątam:)

Wyciągnięte z szuflady.


Zapach śmierci

Czym jest mieszanina zapadłych nadziei
bezzłudnych spojrzeń i rozgoryczonych westchnień?
Czym jest poddanie losu tej drodze osobistej
w której nikt nam nie pomoże?
Dlaczego drzewa żyją dłużej niż tchnienie?
Bezradne w dźwięcznym bezruchu, rozsypujące
liście szarym korytarzem słodyczy.
Przechowują tajemne pamiętniki najmędrsi powiernicy,
ukarani darem ciszy, straznicy szeptu..
Ślepi i posłuszni
Kołyszący zapach pomiędzy ścianami
z ludzkiego krzyku
I to nie krzyk wibrujący strachem
To zapach rozsypany szarym korytarzem słodyczy..